Szukaj na tym blogu

sobota, 13 lipca 2013

Czipowanie czworonogów

Co to jest czip i na czym polega czipowanie?

Czip (biochip, mikroczip, mikrotransponder) to urządzenie elektroniczne, wielkości ziarnka ryżu (maks 2 x 12mm), wszczepiane zwierzęciu pod skórę gdzie pozostaje do konca jego życia. Czip sam z siebie nie wysyła żadnego promieniowania ani sygnałów, działa podobnie jak kod kreskowy wydrukowany na produktach. Posiada on swój niepowtarzalny numer, odczytywany specjalnym czytnikiem.
(czytniki takie posiadają lekarze weterynarii, schroniska oraz w niektórych gminach Straż Miejska i Policja).

Numer musi być zapisany w elektronicznej bazie danych, wiążącej ten numer z danymi zwierzęcia oraz jego właściciela.
Dopisz swojego pupila do jak największej liczby baz!


Niesamowity i wzruszający filmik o uratowaniu bezbańskiego psa!

Przepiękna historia/przemiana pewnego bezpańskiego psa, który został uratowany przez ludzi z wielkimi sercami:


https://www.facebook.com/photo.php?v=581118968594794&set=vb.530456393661052&type=2&theater

piątek, 12 lipca 2013

Żegnaj moja ukochana Saruniu!

Sara odeszła na zawsze! 10 lipca ją uśpiliśmy żeby się już nie męczyła ale to i tak potwornie boli! 
Przeżyła 16 pięknych lat....
Zawsze będę za nią tęsknić!!!
ŻEGNAJ PRZYJACIÓŁKO!!!


poniedziałek, 1 lipca 2013

DZIŚ ŚWIATOWY DZIEŃ PSA!!!

Pies to najlepszy przyjaciel człowieka, a dziś nasi czworonożni pupile mają swoje święto. Międzynarodowy Dzień Psa obchodzony jest nieoficjalne także w Polsce, obok Dnia Kundelka przypadającego na 25 października. Czy zafundowaliście swoim czworonogom coś specjalnego?

niedziela, 2 czerwca 2013

Sara zbliża się do "Tęczowego Mostu" :(

Moja ukochana Sarunia

Sara ma już ponad 15 lat. Niestety jej stan zdrowia jest fatalny. Trzy dni temu byłam u weterynarza, gdyż jeszcze jej się pogorszyło. Okazało się, że nie dość, że gorzej widzi i słyszy to jeszcze ma niedowład w tylnych kończynach przez co ma problemy z utrzymaniem moczu i kału... Weterynarz powiedziała, że sterydy pomogłyby jej chodzić, ale niestety w badaniu krwi wyszło, że ma za słabe nerki (poziom mocznika we krwi przekroczony dwukrotnie). Dostaje jakieś inne zastrzyki, po których jest lekka poprawa (weterynarz mówiła, że pomogą na 30%, ale Sara zawsze była silna).
Jestem bardzo smutna. Wszyscy mi mówią, że 15 lat to bardzo dużo, jak na psa. Po przemnożeniu przez 7 daje 105 lat ludzkich. Ja jednak nie wierzę w ten przelicznik. Wszystko zależy od wzrostu psa. Duże i małe psy żyją krócej od średnich. Pies wielkości Sary może dożyć 20 a w rzedkich przypadkach nawet 25 lat!
Może jednak przesadzam... Jej matka dożyła tylko 14 lat i dopadło ją ropomacicze. Nie dożyła operacji. Do tego czasu jednak bardzo dobrze się trzymała. Sarę parę lat temu wysterylizowaliśmy i wycieliśmy jej dwa sutki, w których miała jakieś guzki. Teraz ma przerzuty na całym brzuchu... Jeden guz jest tak wielki jak pół pięści. Przeraża mnie, jak na niego patrzę. Niestety jest już za stara na operację.
Dużo ludzi twierdzi, że powinnam ją uśpić. Sunia ledwo chodzi i często się przewraca. Zaczynałam już w to wierzyć. Na szczęście trafiłam na świetną weterynarz panią Małgorzatę Wilkowską, która pracuje jako internista i chirurg w klinice na Warszawskich Bielanach (co prawda jest to klinika dla kotów ale psy i inne zwierzęta też chętnie przyjmują). Powiedziała mi, że Sara nic nie czuje w tych tylnich łapach, a skoro nie cierpi i ma chęć do życia to jeszcze nie nadszedł na nią czas. Powinniśmy się już jednak powoli zacząć z nią żegnać...
Sara była ze mną odkąd się urodziła. Zawsze była moim psem - od szczeniaka chodziła za mną jak cień nawet do toalety, gdzie czekała pod drzwiami. Bardzo szybko uczyła się sztuczek - w pół godziny nauczyłam ją przynosić mi kapcie! Przynosiła też miskę gdy była głodna, albo podawała mi coś co mi upadło. Nadal jest niesamowita, jednak od jakichś trzech tygodni nie ma już tyle chęci do życia... Mam wrażenie, że to właśnie w tym czasie zaczęły jej wysiadać nerki. Odkąd dostaje te zastrzyki i kroplówki zaczynam dostrzegać poprawę. Nadal fatalnie chodzi ale zdarza jej się czasem podbiec, czy nawet pobawić się chwilę piłeczką. od dwóch dni nie załatwiła się na posłanie przez sen, co było związane z niedowładem w tylnich łapach.
Jestem ogromnie wdzięczna pani Wilkowskiej, że przywróciła Sarze chęć do życia! Może jej ostatnie dni lub miesiące nie będą męczarnią. Może uda się jej odnaleźć trochę ostatnich chwil szczęścia...





Popularne posty

Obserwatorzy